Kultura dyskusji

Drukuj

Jestem świeżo po obejrzeniu programu „Janke & Kozak”, których gośćmi byli Zbigniew Siemiątkowski i Sławomir Cenckiewicz. Temat wywiadu cywilnego czy wojskowego interesuje mnie średnio, tak jak podejrzeń co do współpracy Lecha Wałęsy z SB. Trzeba żyć chwilą teraźniejszą, koncentrować się na rzeczach ważnych, ale nie o to w tym tekście chodzi.

To co zwróciło pozytywnie moją uwagę, było związane z zachowaniem prowadzących. W tym przypadku poziom intelektualny obu zaproszonych gości był zdecydowanie satysfakcjonujący, ale nie zawsze wystarcza to by dyskusję oglądało się dobrze. Otóż rozpoczynając program i przedstawiając książki dwóch pracowników naukowych wywodzących się z odmiennych środowisk, panowie Janke i Kozak nie starali się „napuszczać” na siebie interlokutorów. Przeciwnie, stworzyli sympatyczną atmosferę, w której obaj eksperci poczuli się swobodnie. Wymienili nawet uprzejme uwagi i docenili jakość dysertacji oponenta. Do końca długiej rozmowy została utrzymana atmosfera wzajemnego szacunku i umiarkowanej życzliwości.

Właśnie tej umiarkowanej choćby życzliwości brakuje mi w dyskursie politycznym. Życzliwość w stosunku do drugiego człowieka przydaje się na co dzień, przyda się także w polityce i publicystyce. Życzyłbym sobie by elity polityczne zapraszane do programów i debat potrafiły ze sobą dyskutować tak, jak wspomniani panowie. Inna sprawa, że dużą w tym rolę odgrywa dziennikarz, który może mieć różne pomysły na poprowadzenie swojego programu. Gdy będzie pragnął krwi i walki na noże, najprawdopodobniej ją dostanie.

Jak pokazała wymiana zdań panów Cenckiewicza i Siemiątkowskiego, można rozmawiać i różnić się w sposób przyzwoity, a czasem nawet dojść do konsensusu. I o to chyba chodzi, bo nie tylko ja mam dość taniego show, wzajemnego opluwania się i zionięcia nienawiścią.

Co będzie dalej z telewizyjnym dyskursem dotyczącym rzeczy kontrowersyjnych, nie sposób przewidzieć, ale jedno jest pewne: trzeba zaczynać od siebie i wpierw eliminować swoje przywary, dopiero potem mówić o cudzych. Jak powiedział Antoine de Saint-Exupéry „Nie potrafię przewidywać, ale potrafię kłaść podwaliny. Bo przyszłość jest czymś, co się buduje”.

Program „Janke & Kozak” oglądałem po raz pierwszy. To co bym zmienił, to czerwone sweterki przywdziane przez obu prowadzących. Zdecydowanie zbyt jaskrawe.

Czytaj również