Donald Tusk. Po prostu.

Drukuj

Dzisiejszego dnia ci z nas, którzy mieli okazję obejrzeć w polskiej telewizji konferencję prasową z udziałem premiera, z pewnością nie mogli narzekać na brak ciekawych informacji jakich dostarczył nam szef rządu.
Od siebie przyznam, iż nie miałem zbytnich obaw dotyczących ewentualnego zablokowania internautom wolnego dostępu do sieci. Za bardziej prawdopodobny scenariusz uznawałem możliwość wykorzystania ACTA i innych wydarzeń do, nazwijmy to dyplomatycznie „wygładzenia” kwestii reformy emerytalnej.
Mniej więcej po godzinie trzeciej Donald Tusk oznajmił iż „Zanik wolności internetu jest nie do pomyślenia”. „Lawinowo rosnąca wiedza” – jak sam określił prezes rady ministrów, skłoniła go do zapewnienia opinii publicznej o tym, iż w obecnej formie ACTA jest dla niego już nie do przyjęcia. „Z dzisiejszą wiedzą wnioskowałbym za odrzuceniem ACTA w polskim sejmie” – wyznał.
Potwierdzeniem pracowitości Tuska było wysłanie przez niego listu do przedstawicieli Europejskiej Partii Ludowej mającej większość w parlamencie UE, z ideą odrzucenia ACTA w formie obecnej.
Katarzyna Kolęda-Zaleska zapytała tymczasem premiera o ewentualne roszady w sejmie, i czy aby nie jest to zagrywka PR-owa. Premier rozkłada ręce. „Błagam dajcie spokój z podejrzliwością, że wszystko co robimy, to jest PR”. Na następne pytanie o to czy gdyby reforma emerytalna się nie udała, to rząd mógłby podać się do dymisji Tusk się waha. „No, ale jak powiem, że tak, to będzie zbyt duża presja, nie mogę tego powiedzieć. Ale reforma i tak musi być zrobiona”. Skoro musi, to czemu premier się zastanawia? Jest to myślenie PR-owe – jak się nie uda, to będzie trzeba wziąć odpowiedzialność za słowa, albo przynajmniej się tłumaczyć. To NIE.
Donald Tusk na konferencji karci też SLD za brak społecznej wrażliwości, w którą sam mocno się zaopatrzył. „Działacze SLD wyszli całkowicie spod ręki Balcerowicza” – konkluduje mówiąc o emerytalnym pomyśle Sojuszu. Jeszcze wielu pamięta, że jeden z założycieli Kongresu Liberalno-Demokratycznego kiedyś by się tak nie wypowiedział.
Strzelam, że finał będzie taki: ACTA pójdzie w niebyt, a zadowoleni z wolnego internetu ludzie przełkną tuskową reformę emerytalną i popracują dłużej.
Donald Tusk na jednej tylko konferencji ujawnił się społeczeństwu jako wrażliwy społecznik, pragmatyk PR, pojętny uczeń internetowego dobrodziejstwa i orędownik ZUS-owskiego systemu emerytalnego na, jak sam przyznał, dziesięciolecia.
Ilu ludzi chciałoby samemu o siebie zadbać, ubezpieczyć się, lub nie, wziąć w ręce swoją przyszłość? Premier o emerytalnej przyszłości: „Wierzę w emeryturę z ZUS-u. Może nie wysoką, ale zawsze”. Tymczasem nawet wicepremier Pawlak zagapił się i wygadał, że on w państwowe emerytury nie wierzy…

Czytaj również