Dlaczego u mnie takie nic?

Drukuj

W czasach, w których z lodówek wylewają się uśmiechy, selfie buźki niestrudzenie wyczekujące like’ów, ponadto tony informacji politycznych, społecznych i innych opinii, powinno się mieć motywację do gonienia króliczka. Ja tę motywację tracę. Dlaczego?

Długo się nad tym zastanawiałem i myślę, że tysiące ( ;) ) moich czytelników zasługuje na kilka linijek wyjaśnienia tejże absencji. Do napisania kilku słów zainspirowała mnie rozmowa, której wysłuchałem w radiowej Trójce z pisarzem Wiesławem Myśliwskim, autorem „Traktatu o Łuskaniu Fasoli”. Na pytanie niezawodnego redaktora Nogasia o nieposiadanie internetu przez swojego gościa, Myśliwski odpowiedział, że ludzie są przeciążeni informacją i internet tylko pozornie nie ma końca. On się kończy w ludziach, którzy gonią w piętkę i dobiegają do swojej pustki. Bycie online potęguje tę alienację, pisarz nie chce być tego częścią, nie bierze udziału w wyścigu.

Można by rzec, że nie jest to odkrycie Ameryki, ale mnie urzekł sposób w jaki pisarz to powiedział. Autentyczny, bez zadęcia, bez tego typowego dla naszych czasów kalkulowania, czy to się sprzeda, czy nie.

Wydaje się, że w czasach tak łatwego dostępu do szerokiego, internetowego audytorium, w raju są ci, którzy chcą coś światu oznajmić. Mamy więc obok ton poważnych publikacji o TK, ISIS, PiS-ie, Trumpie, imigracji, modzie, sztuce etc. tony memów i przeróbek traktujących o tym samym,w mniej wymagającej formie.

Ja już jednak nie mam ochoty tak wiele pisać jak kiedyś, pomimo że tak wiele się na świecie dzieje i tak wielu jest komentujących. Być może dlatego, że właśnie w świcie zewnętrznym wydarza się tak dużo, nie zauważyłem szybko ubożenia swojego świata wewnętrznego. Jest mi trudniej niż kiedyś wyciszyć się, pomedytować, przeczytać z uwagą kilkadziesiąt stron papierowej książki, czy po prostu koncentrować się na rzeczach naprawdę istotnych – relacjach, osobach bliskich i prawdziwym rozwoju. Dawno nie miałem tak jak dziś – siedząc, myśląc, nie myśląc wzruszając się, będąc jednak ze sobą w pełni skontaktowany.

Niestety, być może ta wieczna informacyjna i rozrywkowa pogoń dopadła mnie i przytępiła wrażliwą, wartościową stronę. Być może się mylę i te porwane myśli dotyczą głównie mnie, nie innych. Tak czy inaczej, bez wątpienia muszę i chcę się nad tym tematem pochylić. Puenty wyjątkowo nie będzie. Dobrego : )

Czytaj również